POKONAĆ SIEBIE-Ludwiczak Michał
pokonacsiebie.com
HISTORIA MICHAŁA
&
NIEZWYKŁA CHĘĆ ŻYCIA





NASZE PODRÓŻE:






















CO U MICHAŁA?



Pomóż mi pokonać kalectwo.


Tej nocy po prostu znalazłem się w nieodpowiednim miejscu i czasie jednocześnie.

Gdy wracałem do domu, potrącił mnie samochód, w wyniku czego doznałem

silnego stłuczenia pnia mózgu.

Złamania kości skroniowej i ciemieniowej po stronie prawej,

złamania żuchwy oraz kości prawego podudzia.

Wieczorem z radością planowałem się dobrze bawić,

nad ranem walczyłem o to, by przetrwać do następnego wieczora.

Zaczęła się walka o życie.

Najpierw O.I.O.M. w Bełchatowie i ponad 70 dni niewiadomej.

Podłączony do respiratora w śpiączce farmakologicznej, bez jakichkolwiek oznak życia.

przez ponad 3,5 miesiąca.

Nad łóżkiem najbliżsi czekali na mnie, zastanawiając się,

co będzie gdy otworzę oczy,

czy będę widział, słyszał, poznawał, chodził?

Wreszcie 30 marca przewieziono mnie do Bydgoszczy

do Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Andrzeja Jurasza.

W klinice rehabilitacyjnej przebywałem 6 tygodni.

Potem znów przejazd do Szpitala Wojskowego i tam 9 tygodni ciężkiej i bolesnej rehabilitacji,

by znów ruszyć w drogę.

- tym razem na oddział rehabilitacji w szpitalu w Smukale,

gdzie czekało mnie 6 kolejnych tygodni ciężkiej pracy.

Wybudzanie z tak głębokiej śpiączki to długi i powolny proces,

który każdego dnia odkrywa nowe bariery,cale i zarazem daje nadzieję,

że będzie lepiej.

Ból, cierpienie, walka z samym sobą.

Odpoczywać czy walczyć?

Te myśli kotłowały się w mojej rozbitej głowie, ale nigdy nie było zwątpienia,

bo wybór był prosty – życie albo wegetacja.

Ja zawsze wybierałem życie i dziś wiem, że chociaż głowę miałem najbardziej potłuczoną,

to jednak wybierałem dobrze.

29 sierpnia to upragniony dzień mojego powrotu do domu.

Nareszcie u siebie, wśród najbliższej rodziny i przyjaciół.

Znów ciężka próba życiowa.

Rodzina, owszem, w komplecie, ale gdzie koledzy i znajomi?

Było ich dużo, a tu tylko kilku, ale to przecież nie ja schowałem głowę w piasek

– moja choć obolała, ale twardo siedzi na cieniutkim karku.

Muszę dużo jeść i dużo ćwiczyć, aby kark był mocny i stabilny, by móc patrzeć przed siebie.

Jeżdżę na rehabilitację do Bielska-Białej, Bydgoszczy, Zgorzelca, Rept i Piotrkowa.

Poznaję wspaniałych ludzi i wiem, że warto jest walczyć o swoje życie,

bo to największa wartość, jaką posiadamy.

Niepełnosprawność nie jest końcem świata, a człowiek jest silny,

gdy go otaczają ludzie mądrzy i wartościowi.

Czego ja doświadczyłem.

Niestety po całym zdarzeniu pozostał mi

czterokończynowy niedowład ciała z przewagą prawostronną,

kłopoty z mówieniem i zaburzenia równowagi.

Moja pasja to rower, ćwiczenia usprawniające i chęć pomagania innym.

Wkrótce będę mógł się w tym sprawdzić.

Do tej pory, gdy ja potrzebowałem pomocy, ona nadchodziła dzięki Wam wszystkim.

Przyszedł czas by się zrewanżować.

Jakiś czas temu udało mi się kupić rower poziomy, na którym intensywnie trenuję.

Czuję się na siłach, by wziąć udział w inicjatywie "Pomarańczowa poMOC"

i zebrać pieniądze dla kogoś, kto ich potrzebuje tak jak ja.

Nie chcę do końca życia być niepełnosprawny.

Jestem za młody, żeby sobie odpuścić, zrezygnować.

To jest ten moment w moim życiu kiedy muszę być zawzięty i bezkompromisowy

w stosunku do siebie.

Sam finansowo stoję bardzo cienko, bo mam najniższą rentę inwalidzką

i zero odszkodowania powypadkowego.

Leczę się i rehabilituję z 1% podatku oraz pomocy najbliższych.

Ojciec przeszedł na emeryturę, by o mnie walczyć, co jeszcze skomplikowało Naszą sytuację.

Dlatego ośmielam się prosić Was o pomoc.

----------------------------------------------------

Pewien lekarz, pułkownik ze Szpitala Wojskowego powiedział, że i tak złożę się w scyzoryk,

a ja chcę coraz lepiej i prościej chodzić,

podnosić głowę do góry, aby mu pokazać,

że jestem silniejszy od jego diagnozy.

Miało mnie nie być, a jestem i mam nadzieję,

że każdemu, kto wyciągnie do mnie pomocną dłoń,

będę mógł osobiście podziękować i udowodnić,

że nie zmarnowałem niczyjego czasu ani pieniędzy.


Jeżeli chciał /byś /abyś pomóc Michałowi
wspierając proces jego rehabilitacji
to możesz to uczynić
przekazując na ten cel 1% swojego podatku.


Wypełnij PIT przez internet i przekaż 1% podatku

Oto niezbędne dane:

Nazwa OPP-Fundacja Nadzieja Osób Poszkodowanych
w Wypadkach Drogowych.

NR KRS-0000198280
Koniecznie z dopiskiem:
Na leczenie i rehabilitację
Michała Ludwiczaka.


"Bryndza-Jadymy"
Utwór ten została wybrany
jako hymn akcji "POKONAĆ SIEBIE" ponieważ słowa tak dobitnie oddają
atmosferę i waleczne nastawienie Michała,
że żaden inny utwór nie oddaje tak dosadnie odczuć,
które towarzyszą Michałowi od dnia, w którym utwór ten usłyszał.
Ma do niej jeszcze większy sentyment, bo gdy będąc
na koncercie tej grupy w Cieszynie usłyszał ten utwór ze specjalną dedykacją
od całej grupy dla jego samego!

OTO I ON:


Darmowy licznik odwiedzin

pokonacsiebie.com