BIESZCZADY 2020

POKONAC SIEBIE 2020
BIESZCZADY



NASZE PODRÓŻE:


























Tak wyglądał plan trasy:

W tym roku „wirus świrus” chyba Wszystkim pokrzyżował plany.

Skoro wyjazdy zagraniczne są niemożliwe postanowiliśmy więc
wraz z grupą Pokonać Siebie
rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady.

Polskie krajobrazy są również piękne,
jednak rowerem łatwiej się podróżuje za granicą.

Chociaż już powoli wszystko się zmienia
to i tak jeszcze dużo nam brakuje do krajów europejskich.

Jednak w tym roku polskie Bieszczady to nie są te same Bieszczady,
o których się słyszało do tej pory.

Pierwsze 3 dni naszej wyprawy przebiegały
w malowniczych krajobrazach i wielkim spokoju.

Raz na jakiś czas przejechało jakieś auto.

Natomiast pod względem natężenia ruchu
tegoroczne Bieszczady nam obrzydły!

Auto za autem,
ruch jak w Warszawie na Marszałkowskiej.

W takim ruchu podróżowanie rowerem
jest bardzo utrudnione!

Z jazdy rowerem w takim warunkach
nie ma żadnej przyjemności.

Ostatnie 2 dni naszej akcji
to były ciągle podjazdy i zjazdy.

Gdy dotarliśmy na ostatni nocleg,
każdy marzył o ciepłym łóżku.

Do wiwatu nie tyle dały nam te górki,
co ten wzmożony ruch samochodów.

Dla wszystkich uczestników tej wypraw
ta noc była bardzo krótka,

ponieważ kolejnego dnia
mieliśmy zaplanowane wejście na Tarnicę
- najwyższy szczyt polskich Bieszczad, 1346 m.n.p.m. 

Chcieliśmy wyruszyć przed całym tłumem turystów.

Michał miał zrobiony taki specjalny dyliżans
z wózka inwalidzkiego.

Wszyscy uczestnicy tej wyprawy dali z siebie wszystko
żeby mógł zdobyć ten szczyt.

Ostatnie metry jednak zdobył "On" na własnych nogach.

Wyprawa ta na pewno długo zapadnie w jego pamięci.

Kolejnego dnia pokręciliśmy jeszcze trochę rowerami.

Chcieliśmy zobaczyć polskie Bieszczady
od tej strony gdzie nie da się dojechać autem.

Po tym dniu jednogłośnie stwierdziliśmy,
że wcale nie trzeba wyjeżdżać za granicę

żeby ujrzeć prawdziwą, piękną naturę z bliska!.

W Polsce jest tyle pięknych miejsc.

Tylko że warunki lokalowe w Polsce
nie dorastają do pięt tym zagranicznym.

Z powodu, że nie każdy lubi takie spartańskie warunki,
bo przecież polskie Bieszczady to nie 5-gwiazdkowy hotel.

Nawet zasięgu w telefonie brak!

Mimo tego feleru jest to doskonałe miejsce
na zresetowanie głowy.

W miejscu, w którym był Nasz nocleg stał znak
„50 km do cywilizacji”.

To chyba najlepszy dowód na to
jak wygląda życie w tych okolicach.

Żyje się ciężko, ale wszyscy są szczęśliwi!



W wielkim skrócie tak to wyglądało.
Filmy z akcji:

"PLAY"

"PLAY"








A całe przedsięwzięcie udało się zrealizować dzięki:




pokonacsiebie.com